Pirat czy Piotrek?

Są projekty, których nie dzierga się z włóczki. Powstają one totalnie z serducha. Przerabianym materiałem są emocje. Szydełko to tylko pomocnik. Te słowa doskonale opisują prezent dla mojego kumpla Piotrka. Jak mi się go dziergało? Skąd taki tytuł posta?

Trzy miesiące przed urodzinami Piotrka przyszedł mi do głowy pomysł podarunku. Chciałem wydziergać dla niego maskotkę, która będzie go przypominała. To była duża rewolucja, bo wcześniej tworzyłem podobne miniaturki, używając pudełek po jajkach niespodziankach. Tym razem miał powstać znacznie większy ludek.

Było to wyzwanie, choć w pracy nad nim rzadko miałem momenty, w których musiałem spruć fragment, lub nie miałem pojęcia, jak coś wykonać. Tutaj powiem Wam, że żaden z moich projektów nie powstaje ze wzoru. Wszystko to efekt mojej wyobraźni i doświadczenia. Pracuje mocno spontanicznie. W mojej lalce pomysł na wykonanie dłoni przyszedł w momencie, kiedy miałem wykańczać ręce bez palców. U Piotrka wyzwaniem była czapka. Musiała mocno przypominać oryginał i nie było możliwości skrótu koncepcyjnego. Zdecydowałem się na tekturę, a mój znajomy ze sklepu plastycznego podpowiedział mi, żeby pomalować ją farbką akrylową. To był czad – użyłem pół tubki nie po to, żeby pokryć prześwity, ale jarało mnie samo malowanie 😛 Więcej zabawy było z butami – kierunek prac od głowy do dołu trochę zaburzył moje myślenie, ale w końcu doszedłem do pomysłu, żeby zacząć je od podeszwy. Ok wiecie, już jak powstawał Piotrek, ale…

….dlaczego pirat?

To było dla mnie niezrozumiała kwestia, bo dla mnie dziergany lalek to cały Piotrek. Sam obdarowany zauważył podobieństwo. Jednak kilku znajomych, a także Marzena Rogalska podczas wizyty w Pytaniu na Śniadanie, widząc maskotkę powiedziała: o jaki fajny pirat. W końcu szczaiłem, że czapka przypomina ludziom bandamkę, a broda i strój tylko dopełniają wizerunek pirata. Z resztą zobaczcie 🙂 Po kliknięciu w obrazek będziecie mogli przeglądnąć profil Piotrka na Instagramie.