Movember mówi dobranoc. Czas na test

Movember to dla jednych świetna społeczna inicjatywa dla innych śmieszny wąs prowadzącego Dzień Dobry TVN. Dla mnie to czas celebracji męskości, a w ramach wsparcia akcji Thomasa Cantleya również chęć wpłynięcia na zmianę postrzegania swoich jaj przez facetów i odczarowanie dystansu jaki dzieli mężczyzn od dbania o swoje zdrowie i samobadania jąder. 

movemberByć może Ci z Was, którzy orientują się jakie zachowania promuje akcja Movember spodziewają się, że teraz przejdę do pogadanki na temat dlaczego warto się „tam” samemu badać. Nie. To jest dla mnie norma. Liczę, że dla facetów, którzy mnie czytają też tak jest. Zanim przejdę do wspomnianego w tytule testu, zadam Wam krótkie pytanie: Co trzymam w ręce na zdjęciu?

-Maszynkę, a niby co?!

Kilka dni temu przeglądając akcesoria do dziergania w pasmanterii Fastryga, natrafiłem na szydełko o bardzo ciekawej, świeżej formie z lekko wygiętą rączką, która ma wspomagać wygodne trzymanie narzędzia. Był to model firmy ADDI. Przyzwyczajony do stalowych szydełek, postanowiłem odświeżyć mój arsenał i zakupić je. To właśnie moje nowe szpejo widzicie na zdjęciu;)

Po złożeniu zamówienia zacząłem zastanawiać się, czy szydełko będzie dobrze trzymać się w ręce dzięki wygiętemu zakończeniu. Moje wątpliwości minęły już przy pierwszym użyciu. Pewnie leży w dłoni.  Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to długość metalowej części. Jednak to kwestia przyzwyczajenia bardziej nawet optycznego niż zmiany techniki dziergania. Jeśli chodzi o inne modele to warto wspomnieć o tym, że każdy rozmiar ma inny kolor.

Jako, że lubię stylizować sesje zdjęciowe nie mogłem się oprzeć zrobienia tego i w tym wypadku. Oto jedna z fotek, która przedstawia moje nowe szydełko w akcji;)

ADDI2