Co facetowi daje taniec? Poznaj 4 korzyści

dance3 miesiące temu postanowiłem zadbać o swoją kondycję, a że taniec to jedyna dyscyplina sportowa, w którą jestem w stanie na 100% się zaangażować decyzja była prosta. Wybrałem hip-hop. Równowagę między uzewnętrznianiem emocji i siły. Czego się dzięki niemu uczę? Co może facet wynieść z sali tanecznej?

Już po pierwszych zajęciach uznałem, że nie chodzę na lekcje tańca, a trenuję. Dosyć wymagająca pierwsza rozgrzewka, a później próby powtarzania kroków po naszym choreografie dawały niezły wycisk. Dotychczas ćwiczyłem głównie w domu (a6w, ćwiczenia wzmacniające kręgosłup i bieg interwałowy). Inne dziedziny sportowe, nawet te grupowe, nudziły mnie i nie miały w sobie jednego: Nie motywowały do pracy nad sobą, a do ścigania i porównywania się z innymi. Ja chciałem skupić się na poszerzaniu swoich umiejętności i walce z ograniczeniami mojego ciała. Druga sprawa: Taniec niesie za sobą emocje. Wymaga i daje upust wrażliwości. Zmusza również do pracy nad sobą, bo tylko zrelaksowana głowa i zadbane ciało pozwalają osiągać dobre wyniki. Wszystko to, w dobrej atmosferze bez pozbawionej sensu rywalizacji, dają mi zajęcia w grupie Michała w Prima Dance. Facet jest naprawdę świetny. Dobrze tłumaczy i do tego jest, na ile go poznałem, fajnym i otwartym do ludzi gościem.

Co facetowi daje taniec?

Jeśli chodzi o mnie od dziecka lubiłem tańczyć. Byłem mistrzem parkietu na szkolnych dyskotekach, a z kuzynką często tańczyliśmy, kiedy byłem w odwiedzinach u babci. Od podstawówki do końca liceum nie poznałem jednak kolegi, który tak jak ja byłby uzależniony od parkietu. W rodzinie również sytuacja nie wygląda najlepiej. To ja jestem królem wesel. Zapewne taki schemat powtarza się często. Prawdopodobnie sceptycznie nastawieni faceci nie są pewni męskich zalet tańca. Może być on przez nich uważany za nikomu niepotrzebną rozrywkę, ewentualnie sposób na podryw. Gdzie tu siła i rozwój?  – spytają. Poniżej opisałem więc 4 korzyści, jakie ja wynoszę z treningów. Skupiłem się na tych, które rozwijają we mnie męskie wartości i umiejętności.

1. Rozwijanie kondycji

Zapisując się na kurs byłem nastawiony na to, że poprawię swoją plastyczność ruchową i koordynację. Jednak efekt trzech miesięcy treningu przerósł moje oczekiwania. Poza powyższymi przestał mnie boleć kręgosłup, na który narzekam od wypadku. Czuję się rozluźniony, a ilość części ciała, które są angażowane podczas tańca mnie rozwaliła. Wszystko fajnie rozciągnięte i coraz lepiej pracuje, a i brzuch jakby mniejszy 😉

2. Sprawdzenie się jako facet

Od dziecka mam w sobie zaszczepiony gen buntownika i robienia wszystkiego po swojemu. Nie lubiłem być typowym nastolatkiem, który jest częścią grupy. Chciałem sam dyktować zasady. Nie zawsze działo się to z korzyścią dla mnie, dlatego cieszę się, że trafiłem na zajęcia tańca. Współpracując z Michałem uczę się słuchać i walczę z moim „wiem lepiej”. Poza tym odkryłem, że jestem naprawdę wytrwały. Jak mi na czymś zależy to na 100% staram się dojść do celu.

Doszedł do mnie mit, że zapisanie się na kurs tańca przez faceta wiąże się ze strachem przed wykluczeniem go z męskiego grona. Tylko, czy chłopak, który rezygnuje z realizacji swojej pasji, bo tak mówią koledzy jest bardziej męski od tego, który robi to, co chce? No właśnie Panowie 😉 Taki „dziewczyński kurs” to test na to, jak bardzo czujecie się męscy, a na ile musicie nad tym popracować. Poniżej video choreografa Kyle Hanagami, gdyby ktoś miał wątpliwości, co do poziomu męskości w tańczącym mężczyźnie 😉

3. Poszerzenie umiejętności wyrażania emocji

Prosty ruch wykonany zgodnie z nastrojem ćwiczonej piosenki sprawia, ze w życiu prywatnym łatwiej pozwolić sobie na bezpośrednie przekazanie tego, co myślimy, a przede wszystkim czujemy. Taniec uczy nas otwarcia wobec innych i oswojenia męskiej wrażliwości. Dotychczas myślałem, że te całe wypowiedzi gwiazd w Tańca z gwiazdami to brednie. Jednak to, jak coraz bardziej naturalnie zachowuję się na parkiecie przekłada się na zmniejszenie oporów związanych ze szczerością wobec osób, które spotykam w codzienności. To nieoceniona zaleta tańca dla nas, a przede wszystkim naszych drugich połówek 😉

4. Nauka współpracy

Praca nad choreografią to współpraca. Mimo, że ćwiczenia odbywają się w dosyć zindywidualizowanej formie (sam powtarzasz to, co pokazuje choreograf). Każdy jej uczestnik musi znaleźć sposób, by zachować tempo i wykonywać swoje zadanie jak najlepiej. Nikt nie ma być szybszy czy lepszy, wiec osoby wzajemnie się motywują, by uzyskać wspólnie dobry efekt. Świetna sprawa dla indywidualistów takich jak ja.

Na koniec zastanówcie się: Na co nam facetom wzajemne ograniczenia? Nie lepiej po męsku wspierać się i uczyć od siebie? Dbajmy o swoje sprawy i nie odwalajmy krzywych sytuacji kumplom, którzy mają niecodzienne pasje. Niech każdy realizuje siebie!